Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, kiedy z jakichś powodów trzeba półoś wymontować i wysunąć "tribola" z gniazda w skrzyni biegów. Wszystko wychodzi bardzo łatwo, tylko... czasem podczas tej operacji jedno z łożysk wpada do wnętrza skrzyni biegów. W zasadzie nie tyle łożysko, co same igiełki z jego wnętrza.
W samochodach młodych, z małym przebiegiem, "tribole" siedzą bardzo pasownie, więc ryzyko jest minimalne. W autach starszych, wyjęcie półośki bez rozsypania przynajmniej jednego łożyska graniczy z cudem.
Jeśli igiełki wpadną do wnętrza skrzyni, czasem nic się nie dzieje. Przyczepiają się do magnesu wewnątrz skrzyni i to wszystko. Czasem jednak dostają się między zęby i powodują hałas podczas jazdy lub kompletną demolkę zazębień. Reguły nie ma, wszystko zależy od szczęścia.
Wnioski są dwa. Po pierwsze - przy jakichkolwiek operacjach w których trzeba wypiąć półośki z piasty, lub poluzować wahacz, podtrzymujmy półoś, aby przez przypadek nie wysunęła się ze swojego miejsca, bo to grozi wypadnięciem przynajmniej jednego "tribolka".
Jeśli musimy wymontować półoś - starajmy się najpierw odsunąć gumową osłonę przegubu wewnętrznego i jakoś ją przytrzymać, a potem poświecić lampką w stronę triboli i w miarę możliwości asekurować je podczas wyciągania.
Co ciekawe - identyczne rozwiązanie stosuje powszechnie Ford, ale same tribole siedzą znacznie bardziej pasownie i w zasadzie nigdy samoczynnie nie spadają.
