Zdjęcie Waltera da Silvy powinno wisieć oprawione nad łóżkiem każdego księgowego z Seata. Nie dość, że facet odszedł z Alfy po to, by lepić coś na płytach podłogowych śmiertelnie nudnego Golfa, to jeszcze wymyślił cudowne trzy, a w zasadzie cztery w jednym. Leon II, Altea i Altea XL oraz Toledo II . Ten sam przód, praktycznie te same boki i różne tyły. Geniusz stylisty robi nam wodę z mózgu. Chcę czerpać radość z jazdy - sięgam po Leona. Lubię weekendowe wypady z rodziną, żona namówi mnie na Alteę. Często wyjeżdżam w dalekie trasy - powinienem wziąć na celownik Toledo. Cholera, przecież z technicznego punktu widzenia, za każdym razem będę jeździł tą samą, piątą generacją Golfa!
No dobrze, fakt, że Leon powstał na płycie najbardziej popularnego auta z Wolfsburga, nie przesądza jeszcze o jego charakterze. Na płycie Mercedesa W210 , czyli popularnego okularnika, Amerykanie zbudowali gangsterskiego Chryslera 300M i pół królestwa temu, kto znajdzie w obu modelach choć jeden wspólny element. Ta sama płyta, zupełnie różne samochody. Pora zatem przekonać się jak zbudowany jest nasz hiszpański piękniś.
