Każdy, kto miał jakieś doświadczenia z poprzednią generacją modelu czyli Mondeo MK3 wie, że samochód dawał olbrzymią przyjemność z jazdy, ale obok problemów z układem wtryskowym diesli (TDCI), nie obce mu były problemy z korozją. Czy kupując najnowszą generację modelu czeka nas "powtórka z rozrywki"? Wiele wskazuje na to, że tym razem jest to zupełnie inna jakość.
Najnowszy model robi imponujące wrażenie. Zupełnie nowe nadwozie należy do największych w klasie. Mimo tego samochód jest zaskakująco zwrotny. Każdy, kto miał okazję odbyć jazdę próbną tym samochodem potwierdza, że zawieszenie i układ kierowniczy są zestrojone po mistrzowsku. Trudno się z tym nie zgodzić. Polemizować można natomiast w kwestii jakości wykończenia wnętrza. Zdecydowana większość publicystów podkreśla świetne pasowanie poszczególnych elementów i wyrafinowaną jakość tapicerek. Ja widzę świetne fotele, atrakcyjny design deski rozdzielczej (ale tylko tej podstawowej z klasycznymi zegarami), natomiast same materiały jakoś do mnie nie przemawiają. Owszem – zapach tworzyw jest neutralny czy nawet przyjemny. Deska rozdzielcza wykończona porządnym, miękkim materiałem, ale same wstawki z niby aluminium czy niby drewna zbyt ciekawe już nie są. Znacznie lepsza jest pod tym względem wersja po liftingu, która pojawiła się na początku 2001 roku.
W opisywanym egzemplarzy nie doszukałem się oznak korozji – fakt, że była to młodziutka „demówka", ale rzut oka na inne egzemplarze, które są już od dłuższego czasu w rękach klientów napawa optymizmem. Wszystko wskazuje na to, że w porównaniu z poprzednikiem naprawdę jest lepiej.
