Podoba mi się szczerość marketingowców Mitsubishi. Według nich Outlander "oferuje szereg innowacyjnych rozwiązań, dzięki którym przyciąga uwagę klientów zorientowanych na samochody osobowe/kombi". Żadnych bajek o terenowych ambicjach, żadnych skojarzeń z Paryż-Dakar, (który ostatnimi czasy ma wyjątkowo mało wspólnego ze słynnymi miastami - np. w roku 2009 zaczynał się i kończył w Buenos Aires). Outlander, to po prostu wspaniały, rodzinny samochód, który w trudnych warunkach drogowych poradzi sobie znacznie lepiej niż konwencjonalni rywale, ponieważ ma większy prześwit i napęd na cztery koła.
Kariera tego oryginalnego modelu nie była oczywiście usłana różami. Pierwszą generację produkowaną w latach 2003-2006 można określić jako "piękną inaczej". Co prawda główny rywal, czyli Subaru Forester pod względem urody nie wywindował zbytnio poprzeczki, ale jeśli mamy wydać ok. 100 tys. zł i zrezygnować z jakiejś harmonijnie stylizowanej i świetnie wyposażonej konwencjonalnej osobówki, to po stronie argumentów przemawiających "za" musi być coś więcej niż tylko atrakcyjne dane katalogowe.
